Okay, wyszedł mi trochę długi i drastyczny. ale powinno być dobrze. Został zbetowany ;) Miłego czytania :D
Podszedł jeszcze bliżej. Uniósł
jej podbródek. Prawie nie było widać jej policzków spod plam tuszu do rzęs.
Skrzywił się z niesmakiem. Nie wyglądała pięknie. Nie lubił kobiet. Wtedy
liczyła się tylko Helena. Wciąż o niej myślał. Patrząc na tę dziewczynę
jednocześnie zastanawiał się, jak będzie wyglądać jego przyszłość, gdy już
zabije tysiąc osób. Jedno z licznych pytań uderzyło nim jak piorun – gdzie on
będzie spał? Co będzie jadł? Czy będzie miał jakąś kwaterę? Jak mógł nie
pomyśleć o tym wcześniej?
Dobra, nie był to czas na
rozmyślania. Ta panienka mogła mu czmychnąć. Chciał ją po prostu chlasnąć po
krtani, jednak powstrzymał się w ostatniej chwili. Jeśli miał zamordować dla
Heleny, musiał to zrobić porządnie. Tak jak bardzo ją kocha, tak musi się
przyłożyć.
Zdziwił go fakt, że dziewczyna
nie ucieka, przecież jej nie trzymał. Może ona tego chciała? Przybliżył lekko
twarz do jej ust, po czym szybko się
odsunął. Miała w żyłach chyba 2 promile czystej wódki, co można było wyczuć
stojąc nawet 2 metry dalej. Skrzywił się. Ona mimo wszystko widziała w nim
pięknego mężczyznę. Dziwnie na nią działał. Zawsze marzyła o wysokim,
przystojnym mężu, który będzie nosił ją na ramionach, będzie o nią dbał,
będzie ją całował każdego ranka kładąc na jej kolanach talerz z dwoma tostami z
masłem po obu stronach. Rozpłynęła się w jego czerwonych oczach i… zasnęła.
Oooo, miał pole do popisu.
Dziewczyna po zaśnięciu odwiesiła głowę do tyłu, ukazując dorodną szyję. Gerard
poczuł adrenalinę, poczuł, że może wszystko. Był panem całego świata. Wszyscy
kłanialiby się przed jego obliczem, a on zabiłby każdego z nich. Wtedy Helena na
pewno byłaby jego i tylko jego. Takim pakietem dusz nawet Diabeł by nie
pogardził.
Przybliżył lekko swoją twarz do
jej ust ignorując odpychający zapach alkoholu. Spała. Chrapiąc, otworzyła usta
i wywaliła jęzor. To był jej dziwny zwyczaj. Dlatego nigdy nie lubiła
piżamowych imprez. Jednego feralnego wieczoru, gdy miała 14 lat, fałszywe
przyjaciółki strzeliły jej zdjęcie gdy spała z językiem na wierzchu i publikowały,
gdzie się tylko dało. Bardzo to przeżyła i wylądowała z żyletką. Blizny zostały
na zawsze. Nawet w tej chwili, gdy wampir przygotowywał ją do śmierci, czuła
piekący ból w nadgarstku.
Zamknął oczy i połączył ich usta. Nic do niej
nie czuł. Nie zdradzał Heleny. To nie był pocałunek. On tylko chciał dostać się
do jej ust, żeby…
Poczuła rozdzierający ból. Jakieś
dwa gwoździe wbiły się w jej język, boleśnie go dziurawiąc i rozrywając na
strzępy. Pozwoliła krwi wypłynąć z ust. Natychmiast otworzyła szeroko oczy
pełne bólu. To nie były gwoździe. To były kły. Uczucie, którym darzyła
nieznajomego mężczyznę wygasło w ciągu milisekundy. Bo jak mogła kochać kogoś,
kto właśnie wyszarpuje język z jej własnych ust?
Wyrzucił kawał jej języka w trawę
głośno się śmiejąc i rozkoszując się smakiem krwi. A do tego jeszcze te krzyki…
Otworzył szeroko usta wpijając je w szyję swojej ofiary, dziko przy tym
warcząc. Był bestią, która chciała więcej i więcej… Wciąż odrywał się od jej
szyi i wpijał ponownie. Okay, starczy. Najważniejsze jest to, by przestać w
odpowiednim momencie, ponieważ ofiara umarłaby za szybko. Chwycił za tasak.
Pogłaskał dłonią jej twarz, ścierając wypływającą z ust krew. Przyłożył ostrze
do jej policzka i lekko je przesunął, kierując się w stronę powieki. Gdy do
niej dotarł, zmienił taktykę. Chciał słyszeć dzikie wrzaski, a nie syknięcia,
które w tej chwili słyszał od dziewczyny. Uderzył ją mocno z otwartej dłoni,
ale nic się nie zmieniło. W tej chwili pociągnął tasakiem bardziej stanowczo i
boleśnie niż subtelnie i delikatnie, otwierając jej twarz. Oddzielał płaty
skóry od mięsa, by ujrzeć chociaż kawałek jej czaszki. Jego kaprys się spełnił.
Ofiara próbowała nie krzyczeć, zdemotywować go jakoś, ale wtedy nadchodziły
kolejne porcje bólu i po prostu musiała wołać o pomoc lub chociażby śmierć.
Modliła się cicho szlochając. Chciała umrzeć i chociaż prawie nie miała już
twarzy, nie mogła się śmiertelnie wykrwawić. Była delikatną i przewrażliwioną
dziewczyną, mdlejącą na widok krwi ( jednak teraz omdlenie na złość nie nadchodziło).
W ciągu całego swojego życia straciła bardzo mało krwi. Może dlatego nie mogła
się wykrwawić teraz, gdy jest torturowana? Podniosła lekko dłoń, gdy Gerard przestał
się powstrzymywać i zajmował się ponownie jej szyją.
Znasz to uczucie, gdy możesz dotknąć swojej własnej czaszki?
***
Pisząc to, słuchałam cały czas "Our lady of sorrows" może dlatego jest taki, hm... ostry? Jak tylko skończę VI, to dam . piszcie co myślicie, bo to chyba na razie mój ulubiony rozdział :D

Dotychczas nie komentowałam, tylko czytałam z ukrycia (xd) ale teraz nie mogłam się powstrzymać. TO JEST NAJLEPSZY ROZDZIAŁ! Poprzednie nie były najgorsze, ale ja-jako psychopatka-potrzebuje rozlewu krwi, latających flaków i tortur!
OdpowiedzUsuńPodziwiam cię za to i mam nadzieję, że będzie więcej takich rozdziałów ;3
Łaa.. jestem.. usatysfakcjonowana. xD zdecydowanie najlepszy rozdział.. mam nadzieję, że będzie takich więcej. życzę weny.. ;)
OdpowiedzUsuńJakim cudem nie krwawiła? O.o
OdpowiedzUsuńMam teraz uraz na psychice xDDD
A wyszarpywanie języka zawsze spoko :D
Osobiście mam też słabość do gałek ocznych. Jakby Gerd komuś kiedyś wydłubał czy coś... :3
Nie że nie krwawiła, tylko "się nie WYkrwawiła"
Usuńa to różnica :P
A co do tych gałek ocznych to.... zastanowię się :3 nie chcę spoilerować. ;)
Błagam, tylko nie gałki oczne... :) Ale rozdział jest okey :) W końcu wyszedł z Gerarda wampirek :)
OdpowiedzUsuń