Noc. Gwieździsta noc.. Stoją
naprzeciwko siebie. On i ona. Panuje zupełna cisza. Jedynym słyszalnym wtedy dźwiękiem
był koncert świerszczy, który w końcu również ucichł. Stoją. Patrzą sobie
głęboko w oczy. On coś czuje. Czuje, że za niedługi czas wydarzy się jakaś
tragedia. Ona patrzy w jego ciemne oczy. Było ciemno, ale trzymała w ręce
świecę, wszystko widziała. Podmuch jej cichego oddechu przygasił płomyczek. Widząc
jego smutną twarz, nie wytrzymała. Odstawiła ogarek na trawie i ze łzami w
oczach podbiegła do niego i rzuciła mu się w ramiona. On także czuł łzy, jednak
nie chciał, by spłynęły po jego bladych policzkach. Zacisnął tylko oczy i
pozwolił, by jego ukochana moczyła mu marynarkę słonymi łzami. Trwali tak przez
jakiś czas nic nie mówiąc. W końcu on lekko się odsunął. Spojrzał na nią jeszcze
raz tym smutnym wzrokiem i ponownie przytulił, tym razem krócej. Odeszli w
ciemność, trzymając się za ręce.
****
Zaraz dodam 1. rozdział. Mam nadzieję, że ten Prolog Was chociaż trochę zachęci do dalszego czytania :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz