sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział V.
Jednak dzisiaj dodaje V. rozdział. został on wcześniej przedstawiony kilku betom, więc powinno być już lepiej. 
 Kolejny krzyk z głębi lasu ponownie potrząsnął niebijącym sercem Gerarda  Way ’a. Głęboko odetchnął, by pozbyć się jakichkolwiek wątpliwości. Na wszelki wypadek uszczypnął się kilka razy, ale to nie był sen. Chwilę potem bezszelestnie biegł przez las. Wrzaski stawały się coraz donośniejsze. Ukrył się za jednym z drzew, by chociaż trochę przyjrzeć się całej sytuacji.
 Jakiś dziwnie zataczający się mężczyzna przytrzymywał za rękę dziewczynę, na oko Gerarda 15, może 16-letnią. Miała minispódniczkę i przykrótką bluzkę. Od razu wiadomo było, co zamierzają zrobić. O, no nie. Gerard nie zamierzał się temu przyglądać. Nie wiedział, czy dziewczyna zgadza się na to wszystko, czy może ją upito… W każdym razie Gerard wyjął cicho tasak widząc, jak oni zaczynają się „bawić” . Odwrócił z niesmakiem wzrok, by odczekać chwilę, aż padną i zasną na ziemi. Odgłosy i okrzyki były tak okropne, że zakrył uszy, osunął się po pniu i czekał, nie wiadomo jak długo.
 Jednak oni nie przestawali. Gerard mimowolnie wszystko słyszał. Otworzył wściekle czerwone, opętane oczy, wstał , wyszedł zza drzewa i z potwornym krzykiem rzucił tasakiem w pijaczynę.
-Łał,  co za cel ! – wykrzyknął zachwycony Gerard patrząc, jak jego pierwsza ofiara pada na ziemię z oderwaną głową, rozpryskując fontannę krwi. Podszedł do niego jak gdyby nigdy nic, nie zważając na stojącą obok, piszczącą dziewczynę.  Wyjął tasak z głowy pijaka i popatrzył na dziewczynę spode łba. Zdążyła jeszcze wyszlochać :
-Mój czas nadszedł. Pozwól mi się pomodlić.
-Po co?
Powoli stawiał kroki w jej kierunku. Stała jak wryta. Mogłaby próbować uciec, ale nogi miała jak z waty. Jego spojrzenie obiecywało horror, który właśnie miał się rozpocząć. To nie był już ten sam Gerard. Był to wysłannik piekieł, to mu wystarczyło, by oszaleć. Jarał go widok świeżej krwi, a ponieważ nie miał piły czy pistoletu, ale ostrze tasaka, mógł się zabawić. Nie zamierzał kneblować jej ust. Chciał to usłyszeć. Chciał słuchać rozpaczliwych, daremnych wołań o pomoc. Upadła na kolana. Błagała. Płakała, ale to go tylko rajcowało. Czy Gerard Way stał się sadystą?
***
Ok, nie bedę spoilerować, ale będzie rozdział V i pół. tzn druga część V rozdziału. znowu mi wyszedł krótki ale nie mogłam się doczekać, żeby go dodać :3 nie wiem tak szczerze kiedy bedzie nastepna czesc.
See ya!

3 komentarze:

  1. o matko.. zniknęłam na kilka dni a tu już piąty rozdział.. Podoba mi się.. Lubię dużo krwi. xD weny życzę.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Czy Gerard Way stał się sadystą?" rozwaliło mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak do tej pory najlepszy rozdział :)
    "Nie zamierzał kneblować jej ust. Chciał to usłyszeć." - no no no :) Gee wcieleniem zła :)

    OdpowiedzUsuń