środa, 24 kwietnia 2013

Rozdział 1. 

 Planowali ślub. Gerard zaręczył się Helenie w wymarłym lesie. To było takie romantyczne. Spacerowali ze świecą skradzioną z kościoła. Pełnia księżyca i płomyczek ze świecy oświetlali im drogę . Karaluchy łaziły im po butach, ale ich to nie obchodziło.  Byli zbyt zajęci sobą. Gdy doszli do krystalicznie czystego jeziorka odbijającego blask księżyca, Gerard uklęknął przed Heleną. Wytrzeszczyła oczy. On patrzył na nią smutnym wzrokiem. Naprawdę się bała, ale widząc jego napływający, szczęśliwy uśmiech, znów poczuła jak szklą jej się oczy. Wsadził rękę do kieszeni, a drugą chwycił dłoń ukochanej. Helena zamarła , widząc jak Gerard powoli nasuwa na jej palec pierścionek z ciemnym diamentem. Jedna, jedyna łza spłynęła jej z oka, rozmazując eyeliner i milisekundę później usłyszała… pęknięcie gałązki.
- Ktoś tu jest – szepnęła, ale Gerard nie wiedział, o co chodzi. Uśmiech spełzał mu z ust. Wstał gwałtownie, widząc ciemną postać wyłaniającą się zza drzew. W ręku tajemniczy mężczyzna trzymał nóż. Był to skin. Dawała o tym znać ogolona na łyso głowa i skórzana kurtka motocyklowa. Patrzył na nich znudzonym wzrokiem. Podszedł do Heleny. Ta patrzyła na niego z nienaturalnie wybałuszonymi oczami. Pogłaskał jej policzek nie zwracając uwagi na stojącego obok i kipiącego złością Gerarda. Obaj wiedzieli, że ten skin to stary „znajomy” Heleny, która była kiedyś skinem. Dopiero po poznaniu Gerarda stała się bardziej mroczna. Skin był o nią chorobliwie zazdrosny. Podpatrzył scenę z zaręczynami i to go znokautowało. Z delikatnego głaskania po policzku skin przeszedł w mocny chwyt za włosy. Szybko wpił swoje usta w jej wargi. Teraz Gerard nie mógł tylko patrzeć, musiał działać. Chwycił swój pistolet. Dostał go od młodszego brata, podczas jedynej awantury w ich życiu. Mikey, bo tak się on nazywał, rzucił w niego pistoletem mówiąc, że nie chce go znać i żeby się zabił. Wtedy Gerard widział go ostatni raz. Bardzo za nim tęsknił.
 Chwycił za swój pistolet, wciąż przypominał mu Mikey ’a. Wycelował. Skin, słysząc odbezpieczaną broń, oderwał się szybko od kobiety i rzucił na twardą ziemię. Szybki strzał wymierzony przez Gerarda nie trafił tam, gdzie powinien. Przez szybki unik skina czoło Heleny wzbogaciło się o dużą dziurę. Skin zakrył uszy, słysząc dziki wrzask Gerarda. To nie był zwyczajny krzyk. Uniósł się on w powietrzu z siłą rozpędzonego samochodu sportowego. Był to krzyk przechodzący w głęboki szloch. Obłąkany mężczyzna runął na ziemię przytulając martwą kobietę i pozwalając, by wielkie łzy spływały po jego obłąkanej twarzy zostawiając paskudnie duże ślady eyelinera, Poczuł w sobie jakąś siłę. Piekielną siłę.
 Gerard rzucił się na skina z pięściami. Nikt, nigdy nie był aż tak wściekły. Jego oczy rozbłysły czerwienią. Poczuł, jak piekielna moc wypełnia go od środka.  Wciąż nieprawdopodobnie krzyczał , mieszając złość z łzami. Sięgnął do ręki wroga. Chcąc zabrać mu wciąż trzymany przez niego nóż, poczuł płaskie ostrze przejeżdżające po jego nadgarstku. Już po chwili wyższy od niego skin trzymał go za dłoń. Był od niego dużo silniejszy i chociaż Gerard się miotał, płakał, przeklinał i szczerzył do niego zęby, nie mógł się uwolnić. Nieprzyjaciel chwycił ostrze mocniej i przejechał po nadgarstku Gerarda ponownie. Tym razem mocniej i stanowczo. Jego ofiara syczała i krzyczała z bólu, co go jeszcze bardziej rajcowało. Gerard ostatkiem sił chwycił pistolet. Ich twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów, więc błyskawicznie objął szyję  napastnika i oddał dwa strzały w tył jego głowy. Niestety obie kule przeleciały na wylot i trafiły Gerarda prosto w czoło. Obaj padli. Dłoń Gerarda upadła tuż obok dłoni martwej, leżącej obok Heleny. Gdy Gerard zamykał umierające oczy, dostrzegł jeszcze jej twarz . Taką chłodną .Taką piękną.  Właśnie ją stracił. Zamknął oczy, by nigdy więcej ich nie otworzyć. Czy aby na pewno?
*** 
2. rozdział postaram się dodać jak najszybciej. Mile widziane komentarze :)  A tak wygląda nasz bohater :


Takie ma mieć ubranie, takie włosy i taką twarz :D .
A i chciałabym jeszcze podziękować kilku osobom, za pozwoleniem ;)
Martensowi i Boro - za stałe czuwanie przy mnie. Mam nadzieję, że kiedyś to przeczytacie :*
Alicji "Jednorożcowi" - za zainspirowanie mnie ogólnie. Zawsze mogłam na Cb liczyć :*
Agacie i Ance - Za pomoc w tworzeniu ogólnie tego, czym jest "blog". Bardzo mi pomogłyście, naprawdę :P :*
See ya!

4 komentarze:

  1. Zaręczył się z Heleną, a nie Helenie...
    Hahaha, o mój Gee... xDDD
    Nie wiem dlaczego, ale zaczęłam się śmiać, kiedy przeczytałam, ze Helena dostała prosto w łepetynę xDDD
    I nie ogarniam co to skin ;____; Pamiętaj, że upośledzone jednorozce tez to czytają ;___;
    O ja pierdzielę! Doszłam do momentu, kiedy Gerard strzelił po raz drugi...
    Gerd mendo, nie myślisz?! Już ja bym lepiej strzeliła! Żeby swój własny łeb zaliczyć jednocześnie >_____<
    .
    .
    .
    A tak poza tym, to troszkę błędów, ale ogólnie jest fajnie :3

    OdpowiedzUsuń
  2. hej. od dziś możesz mnie zaliczać do grona stałych bywalców.. :)
    życzę duuużo weny..

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz we mnie stałego bywalca :) Przeczytałam jeden rozdział a już jestem ciekawa co będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń