poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział VII
Ostrzegałam, że będzie taki trochę tego :P
**

 To nie był ekskluzywny lokal. To był burdel. A jeśli nie, to jakieś schronisko dla bandytów. Nie było tutaj ani jednego porządnego człowieka. Gerard prawie zwymiotował widząc, jak banda dresiarzy wkłada striptizerkom kasę w majtki, w przeciwległym kącie jakieś na jego oko 20-letnie dziewczyny wręcz brutalnie jechały dłońmi po ciele pijanego jedenastolatka, a na parkiecie stary playboy zabawiał się z pracownicami klubu. To coś zasługiwało na profil restauracji tylko dzięki dwóm stolikom w kącie. Nie było żadnych okien, więc Gerard tylko tutaj na razie mógł poczuć się bezpiecznie, mimo fatalnego samopoczucia spowodowanym samym przebywaniem w takim miejscu. Ignorując klejące się do niego pracownice usiadł przy stoliku. Chciał pomyśleć, co teraz. Przecież nie wytrzyma tutaj całego dnia. Ba! Z własnej woli nie wytrzymałby tutaj ani minuty dłużej! Jednak nie mógł spokojnie myśleć. Musiał odganiać kręcące się obok niego tancerki. Przybywało ich coraz więcej. Siadały, klęczały przy nim i chociaż on próbował je odpychać, zaczęły go obcałowywać po twarzy, włosach, szyi, ramionach…
 Tonął. Tonął w tych pocałunkach, nic nie czując oprócz obrzydzenia. Najchętniej wyleciałby stąd jak porażony piorunem. Ale do domu było zbyt daleko. Dopadłoby go słońce i zostałby z niego tylko popiół. Trzymano go za ręce i nogi i całowano prawie wszędzie. Pobudzająca i pogrążająca zarazem muzyka zagłuszała ciche stęknięcia pracownic. Już myślał, że przykują go do ławy i zgwałcą. Wolałby spłonąć na słońcu, niż pozwolić się tak potraktować.
 W końcu jedna ze striptizerek chwyciła go w najgorszym miejscu. Gerard się wściekł. Tego było naprawdę za wiele. Wyszarpnął się. Wyjął swoje ukochane ostrze, szybko się zamachnął i uderzył w nadgarstek od dłoni zaciśniętej na jego kroczu.
Muzykę zagłuszył dziki pisk. Tancerki w mgnieniu oka przestały obcałowywać Gerarda, który teraz trzymał odciętą dłoń. Jego oczy nie były przestraszone ani zdenerwowane, ale porażone psychicznie i niemalże świecące czerwienią. Muzyka ucichła i wszyscy stanęli jak wryci. Gee westchnął i położył rękę na stoliku. Dziewczyna, której Way właśnie odciął dłoń wciąż piszczała i machała ramieniem rozpryskując fontannę krwi. Wampir powoli wstał, przeszył ją na wylot morderczym spojrzeniem i udał się w stronę drzwi. Wszyscy myśleli, że morderca odejdzie, ale się mylili. Way chwycił klucz, którego właściciel klubu zwykł zostawiać w dziurce i zamknął drzwi.
- Wszyscy zginiecie… - szepnął. Panowała okropna cisza i wszyscy to słyszeli. Odwrócił do nich i wyszczerzył kły.
- Wszyscy pójdziecie do Piekła…

Rozdział VII - kontynuacja

Tancerka z odciętą dłonią znów zapiszczała. Gerard schował klucz do kieszeni i podbiegł do niej. Ugryzł ją. Ale tym razem nie było to zwykłe ukąszenie. Po wyssaniu satysfakcjonującej ilości krwi, Gerard zacisnął szczęki mocniej. Wyrwał kawał mięsa z szyi i wypluł go w jej twarz. Uśmiechnął się niczym psychopata. W tym momencie wszyscy się ocknęli. Klub wypełniły wrzaski i wołania o pomoc. Większość bywalców rzuciła się w stronę drzwi, a pozostali padali na kolana przed wampirem błagając o litość. Way obserwował to z satysfakcją. Zostawiając wijących się jak robaki śmiertelników, udał się na zaplecze. Kiedyś była to w miarę porządna restauracja, więc powinny to być jakieś noże.
-Haha, mam szczęśliwy dzień!
 W kącie, za licznymi butelkami wódki i cosmopolitanu stało dosyć duże pudło ze sztućcami. Gerard schował w marynarce po małym i dużym noży. Wrócił na salę. Przy drzwiach mniejsza już gromadka ludzi walczyła o wyjście. Na próżno. Reszta kuliła się przy sobie i żegnała z bliskimi. Ojoj, biedactwa – pomyślał Way. Wciąż czuł zapach tych idiotek. Upokorzyły go. Dlatego to one będą pierwsze. Nie liczył na to, że wszyscy wzorowo ustawią się w szeregu.
 A co z oczami?! Czemu wcześniej o nich nie pomyślał?
 Został zauważony. Jedna z tancerek, które opłakiwały martwą już koleżanką bez dłoni, podbiegła do niego. Padła na kolana i, zalewając się łzami ciągnęła go za nogę, by darował życie. Gerard postanowił się zabawić. Kucnął, popatrzył na nią i uśmiechnął się łagodnie.
- Popatrz na mnie – poprosił. Próbowała wyglądać pięknie. Wydęła usta i wybałuszyła oczy. Dobrze. Łatwiej będzie je wydłubać.
 Już unosił rękę. Już prawie dotknął jej oka, gdy zewnątrz ktoś zawołał
-Come with your arms raised high! *
***
*- Chyba sie domysliliscie, ze chodzi o You know what they do to guys llike us in prison :D
Jak tylko napsize VIII to dam, ale nie wiem kiedy. Wena mi ucieka. Probuję ją przy sobie zatrzymac. Moze cos bedzie. Nie obiecuje :)
See ya!

3 komentarze:

  1. MWAHAHAHAHAHA OCZY <3<3<3
    Fabułę kocham :3
    Co od techniki, to nie ja jestem od poprawiania tego wszystkiego, ale powiem ci tak: jest to jak niezbyt dobry horror. Szczegóły nie są dopracowane, ale i tak ludzie to oglądają, bo jest dużo krwi.
    Masz mi skończyć wydłubywanie oczu, jasne?! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha tym razem ty mi grozisz xD
      Tylko że nie wiem, co zrobić zeby był to "dobry" horror . ;_;
      Ale i tak dzięki :D

      Usuń
  2. oj tam. dobry czy niezbyt dobry ważne że poczytny.. xD uwielbiam to .. szczególnie kiedy leje się dużo krwii.. ^^ czekam na kolejne.. ;)

    OdpowiedzUsuń